Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Pływająca Restauracja Baratie - temat ogólny

Niewielki, lecz bardzo charakterystyczny element East Blue. Restauracja Baratie to łódź w kształcie ryby o wielkości średniego statku. Oprócz dwupiętrowego pokładu posiada również standardowe maszty, co pozwala sprawnie sterować nią na pełnym morzu.
Czytaj dalej...

Pływająca Restauracja Baratie - temat ogólny

Postprzez Leaf » 12 wrz 2016, o 22:00

Pływająca Restauracja Baratie

Obrazek

Niewielki, lecz bardzo charakterystyczny element East Blue. Restauracja Baratie to łódź w kształcie ryby o wielkości średniego statku. Oprócz dwupiętrowego pokładu posiada również standardowe maszty, co pozwala sprawnie sterować nią na pełnym morzu. Dodatkowo, łeb ryby kryje w sobie niewielką łódkę do specjalnych, wojowniczych zadań, a restauracja dysponuje również dodatkowym, wysuwanym pokładem. Jest to zabezpieczenie na wypadek walki i to niekoniecznie z piratami. Jeśli takowa będzie miała miejsce, wówczas marynarze Baratie starają się toczyć ją poza salami restauracji. Do tego właśnie służy ów dodatkowy pokład. Całą załogę tworzą wyłącznie kucharze i kelnerzy, którzy są jednocześnie pracownikami restauracji mieszczącej się na najniższym, "parterowym" poziomie pokładu. Główne wejście na statek prowadzi właśnie na ten poziom, gdzie znajdują się stoliki dla klientów i krzątająca się z zamówieniami obsługa. Wnętrze jest zadbane i eleganckie, utrzymywane w czystości i w niczym nie przypominające portowych barów. Jest to zatem urocze miejsce, odpowiednie nawet na randkę. Na pierwszym piętrze pokładu mieści się kuchnia, gdzie przyrządzane są dania, skąd następnie zanoszone są do sali na niższym poziomie. W restauracji zatrudnionych jest dwudziestu trzech kucharzy zajmujących się gotowaniem i urzędujących na najwyżej położonym piętrze statku. Tutaj znajdują się kajuty każdego z nich, łącznie z szefem kuchni i jednocześnie właścicielem restauracji. Niezależnie od przynależności politycznej, każdy może zostać klientem tej niezwykłej restauracji i zostanie potraktowany z należytym szacunkiem. Dania serwowane w lokalu są dostosowane do pojemności portfela klienta. Bogaci mogą liczyć na naprawdę wykwintne dania, natomiast biedniejsi lub żebracy również zostaną uraczeni prostymi przekąskami czy chociażby surowymi warzywami. Głównym celem bowiem, który przyświeca całej załodze tego przybytku jest nakarmienie wszystkich, którzy tego potrzebują. Ludzie pracujący na Baratie zdają sobie sprawę z tego, jak ważne na morzu jest jedzenie, dlatego nikt z restauracji nie wyjdzie głodny, chyba, że na własne życzenie. Należy bowiem zaznaczyć, że kucharska załoga nie jest złożona z wojowników, lecz zdarzające się od czasu do czasu próby pirackich abordaży nauczyły ich bronić swojego okrętu, który jednocześnie jest ich domem.
Autor lokacji: Francis
Jakim jestem administratorem? Ten krótki gif wyjaśnia wszystko
Spoiler:
Avatar użytkownika

Leaf
 
Posty: 302
Dołączył(a): 28 wrz 2014, o 17:06
Załoga: Super Spot-Billed Duck Squad

Re: Pływająca Restauracja Baratie - temat ogólny

Postprzez Kin Mato » 9 wrz 2017, o 12:38

Rebeliancki statek - Mały Samuraj cumował właśnie przy pływającej restauracji Baratie. Pora na parę dni relaksu, zanim potencjalnie dostaną jakiś nowy przydział z kwatery Rebeliantów, dlatego właśnie pojawili się tutaj.
Jako że Danang był nowy w załodze, nie miał doświadczenia w jakiś przyjaznych, spokojnych chwilach z resztą załogi, ledwie co wyszli z ataku na Loguetown, a następnie przenieśli się na Shimotsuki, gdzie walczyli z epidemią, no przynajmniej on i Samui, gdy Hissho i Kin relaksowali się na treningu. Potem pojawiały się jakieś zadania od góry, ale finalnie, teraz można było się odstresować przynajmniej tak się czuł sam Danang.
- Hissho, przywiąż liny! - Mówiła Samui, gdy sama ustawiła statek w poprawnej pozycji do przycumowania. Za chwilę wszystko było gotowe, a Samui dokonała ostatnich poprawek na statku.
- Kapitanie, jesteśmy na miejscu! - Krzyknęła do pokoju kapitana.

Tymczasem, Danang rozglądał się po okolicy. Prawie nigdy nie opuszczał Yotsuby i nie wiedział wiele o świecie dookoła. Dlatego też, to był jego pierwszy raz w życiu, kiedy trafił na coś takiego jak pływająca restauracja. Czy to aby bezpieczne? Czy fale nie przewrócą jedzenia? Czy Marynarze nie zauważą ich statku? Łatwiej byłoby zatrzymać się w jakiejś mniejszej, prostszej, mniej znanej restauracji, gdzieś w środku miasta, gdzie nie będzie aż trudno ukryć swojego statku. Tutaj... Cóż, nie wyglądało to zbyt dobrze.

- Kapitanie Kin! - Krzyknęła jeszcze raz Samui, a sam Kin wyszedł chwilę później, jeszcze zaspany.
- No dobra, dobra. - Ziewnął głośno. - Trzeba było budzić jak tylko restauracja była na horyzoncie. Zdążyłbym się przynajmniej przebudzić.
- Nie jestem twoją niańką. - Odpowiedziała sucho Samui, a Hissho tylko się zaśmiał, widząc tą dwójkę.

Nie wyglądało, żeby załoga miała natrafić tutaj na jakiekolwiek problemy, ale tak zapobiegawczo, Kin wziął swoje obie katany, Hissho kastet, Samui swoje dwa rewolwery i mały nóż, a Danang szablę. Nie ma co straszyć innych swoją osobą, zwłaszcza w tak spokojnym miejscu jak Baratie, ale trzeba zapobiegawczo coś mieć przy sobie.

To powiedziawszy, cała załoga powoli zebrała się i ruszyła do wejścia, by zaraz zająć najbliższy stolik.
Avatar użytkownika

Kin Mato
 
Posty: 80
Dołączył(a): 30 lis 2013, o 15:07
Załoga: Załoga Kina Mato
Sojusz: Rebelianci

Re: Pływająca Restauracja Baratie - temat ogólny

Postprzez Mativane » 9 wrz 2017, o 14:41

Mistrz Gry
Czwórka podróżników przybiła do "brzegu" Baratie bez większych problemów i już po chwili znajdowali się na pokładzie. Pogoda była piękna i spokojna, podobnie jak fale, co mogło uspokoić obawy co niektórych załogantów o wywracające się talerze. Słowem - dzień był tak leniwy jak zamiary rebeliantów. Poza wami do restauracji przywiązanych było kilka innych mniejszych lub większych statków i kiedy weszliście do środka zobaczyliście że mniej więcej 3/4 wszystkich stolików była zajęta. Dlatego też w pierwszej chwili nikt do was nie podszedł i mieliście moment aby samemu wybrać miejsce - padło na najbliższy wolny stolik.

Co jednak ciekawe stolik nie był do końca pusty... Hissho chcąc usiąść zauważył że na jego krześle leżały jakieś rzeczy. Pięć dużych, dziwnych muszelek, trochę rurek, jakieś ustrojstwa na których goryl mało się znał... W zasadzie nikt z załogi nie mógł połapać się ani trochę w tym czym dziwne urządzenia są (inteligencja 0 u wszystkich pozdrawiam). Widać tylko było że jedna z muszli wyraźnie różniła się od pozostałych które były niemal identyczne. Wszędzie walały się niebieskie plastikowe rurki, była też jakaś szklana kopuła. Prawdopodobnie ktoś te wszystkie rzeczy wcześniej tu zostawił, może zapomniał? A może celowo podrzucił do restauracji? Tylko w jakim celu...

Kelnerzy chwilowo zajęci innymi stolikami zmusili was do chwilowego czekania, jednak prawdopodobnie lada chwila ktoś podejdzie zebrać zamówienie.
Avatar użytkownika

Mativane
 
Posty: 57
Dołączył(a): 9 mar 2014, o 21:32
Załoga: Piraci Duszy
Sojusz: Sojusz Dusz

Re: Pływająca Restauracja Baratie - temat ogólny

Postprzez Kin Mato » 9 wrz 2017, o 15:12

Załoga weszła do środka restauracji i rozgościła się. Choć większość stołów była zajęta i kelnerzy nie mieli czasu żeby się nimi zająć, to nie śpieszyło im się jakoś specjalnie. Hissho wybrał jeden z najbliższych stołów, gdy Danang rozglądał się po luksusowej restauracji. Nie to, co te biedne sklepiki i bary na Yotsubie. Chyba dziennie zarabiają więcej niż Yotsuba jest warta. A przynajmniej była, zanim nie pozbyli się Morgana. Żeby tylko teraz sytuacja się tam poprawiła.

Nim wszyscy zdołali zająć stół, Hissho zauważył, że dookoła są porozrzucane jakieś rzeczy, muszelki, rurki i inne takie.
- Tu chyba jest zajęte. - powiedział i cała załoga rozejrzała się za następnym stołem, który może tym razem nie będzie obrzucony jakimiś gratami.

Załoga ruszy w poszukiwanie innego stołu, chyba że przejdzie obok jakiś z kelnerów, którego Hissho zapyta się, czy tamten stół jest zajęty, czy może ktoś tam zapomniał swoich śmieci. Jeśli okaże się, że rzeczywiście jest zajęty, to pójdą dalej.
Avatar użytkownika

Kin Mato
 
Posty: 80
Dołączył(a): 30 lis 2013, o 15:07
Załoga: Załoga Kina Mato
Sojusz: Rebelianci

Re: Pływająca Restauracja Baratie - temat ogólny

Postprzez Mativane » 9 wrz 2017, o 15:31

Mistrz Gry
Załoga Kina Mato postanowiła zignorować dziwne przedmioty, skupiając się na znalezieniu niezagraconego stolika umożliwiającego im bezproblemowe skupienie się na posiłku. Grupka szukając innego miejsca rzeczywiście natrafiła na śpieszącego gdzieś kelnera, który jednak zatrzymał się i wysłuchał słów Hissho.
- Proszę o wybaczenie, panie siedzące przy tamtym stoliku wyszły już dobrą chwilę temu. Najwidoczniej obsługa nie zdążyła posprzątać jeszcze tego stolika z ich... Śmieci. Proszę, poczekajcie chwilę i mam nadzieję że szanowni Państwo wybaczą nam to faux pas - powiedział uprzejmie, po czym zawołał jakiegoś młodego kelnera pucującego stół nieopodal - Morgan! MORGAN! Sacrebleu! Choć tu, 115 stolik jest cały w jakichś śmieciach, posprzątaj go aby Ci Państwo mogli na nim usiąść!
- Ta jest! - krzyknął imiennik niedawnego lidera Yotsuby.

Nie minęła minuta, a wasz stolik był czysty. Dziwne śmieci powędrowały do wora, a blat został dodatkowo przetarty.
- Zapraszam i jeszcze raz przepraszam za ten problem. Proszę, tutaj są Państwa menu. Za chwilę wrócę przyjąć zamówienie a na razie proszę spokojnie się zastanowić nad wyborem dań. Dziś szef kuchni poleca dania mączne, crepes czy też quenelles.

Mężczyzna uśmiechnął się spod ekskluzywnie powywijanego wąsa i położył cztery karty dań na stole. Następnie udał się obsługiwać innych gości, zostawiając was samych przy wybranym początkowo miejscu.
Avatar użytkownika

Mativane
 
Posty: 57
Dołączył(a): 9 mar 2014, o 21:32
Załoga: Piraci Duszy
Sojusz: Sojusz Dusz

Re: Pływająca Restauracja Baratie - temat ogólny

Postprzez Kin Mato » 10 wrz 2017, o 17:40

- Bez problemu. - Odpowiedział Kin, kiedy kelner przepraszał ich za nieprofesjonalność. Po chwili wszystko było sprzątnięte, a czwórka spokojnie przysiadła do stołu, sprawdzając menu. Wszyscy szukali swoich ulubionych dań poza Danangiem który... Cóż, ciężko było mu znaleźć cokolwiek, zwłaszcza w jakiś sensownych cenach, co tu się działo to ja nawet nie.
- Drogo tutaj strasznie! - stwierdził, patrząc na najprostsze dania.
- Jak się utrzymasz tak do max pięciu... Może dziesięciu tysięcy Beri, to będzie dobrze. - stwierdził Kin.
- D-Dziesięciu tysięcy!?
- Ta, ale jak już ustalimy ci kieszonkowe, to sam będziesz płacił za siebie. - zaśmiał się Hissho.
Kin zamówił podwójną porcję jakiegoś prostego, przyrządzonego mięska w sosie, Samui wzięła całe to zaproponowane Quenelles, a Hissho, który się trochę lepiej na wszystkim znał jako że kucharz, pomógł Danangowi się zdecydować i wybrać jakieś proste danie, które sam też wziął, czyli polskie ziemniaki teriyaki z makaronem i sosem.
Avatar użytkownika

Kin Mato
 
Posty: 80
Dołączył(a): 30 lis 2013, o 15:07
Załoga: Załoga Kina Mato
Sojusz: Rebelianci

Re: Pływająca Restauracja Baratie - temat ogólny

Postprzez Mativane » 11 wrz 2017, o 22:39

Mistrz Gry
Kelner faktycznie pojawił się po niezbyt długim czasie, widocznie było mu wciąż głupio za poprzednią wtopę i postanowił nadać waszemu stolikowi swojego rodzaju priorytet. Nie chciał kazać wam czekać, obawiając się że skumulowanie złych doświadczeń popchnie was do tak niepożądanych czynów jak choćby napisanie złej recenzji czy wykłócanie się o zniżki przy zapłacie, w geście rekompensaty. A, niestety, Baratie nie mogło sobie pozwolić na żadne z powyższych.

- Rozumiem. Viande w sosie fongus, to jest grzybowym, raz. Quenelles wytrawne raz, doskonale. Oraz dwie porcje dania teriyaki. Parfaitement. Będziecie państwo zadowoleni, proszę mi wierzyć. Czy podać też coś do picia?
Niezależnie od waszej odpowiedzi kelner spisał zamówienia i udał się przekazać je dalej. Wydawało się że niewygodności już za wami i jedyne co was teraz czeka to pyszne jedzenie i wysokie rachunki. Ot co, zwykły dzień.

Oczywiście tak naprawdę wasze doświadczenie mówi wam, że nie ma czegoś takiego jak "zwykły dzień". Nie kiedy jest się rebeliantem, członkiem załogi Kina Mato oraz reprezentantem Oddziału Trzeciego Rebeliantów w East Blue. Właśnie po raz kolejny się o tym przekonaliście.

To było... Niezwykłe. Choć najbardziej zaskoczyło Dananga, który zdecydowanie powinien zauważyć bo był przecież najbliżej, to najbardziej poirytowana czuć by się mogła tutaj chyba Samui. Jakim cudem? Przecież ufała swojemu wzrokowi. Kin zresztą też. Więc kiedy...
Kiedy człowiek siedzący obok was przy jednym stole, jakby nigdy nic, się dosiadł? Jak długo już tu siedzi? Dlaczego nikt aż do teraz zupełnie nie zauważył jego obecności?

Tuż obok Dananga spokojnie siedział młody mężczyzna. Miał ciemne okulary na oczach, lekką bródkę i czapkę z daszkiem. Wyglądał na zaskoczonego, kiedy zdał sobie sprawę że został zauważony.
- Ahoj! Witajcie, mili państwo! Jak dzionek? Cieszycie się piękną pogodą? Taki spokój na morzu to prawdziwy raj dla podróżnych! Ale wiecie, co jest jeszcze większym rajem? Pływające restauracje! Możliwość zjedzenia do syta bez konieczności zawijania do portu... To spełnienie marzeń nie jednego podróżnego! Chyba się ze mną zgodzicie, prawda? Przy okazji, jestem Emisum. Miło mi. - mężczyzna wydawał się zrelaksowany, jakby rozmawiał ze starymi dobrymi znajomymi, a nie z właśnie napotkaną grupką nieznajomych.

Najbardziej niepokojącą jednak rzeczą w tym tajemniczym mężczyźnie był jego ubiór. Biała koszula o zwiniętych rękawach, niebieska apaszka... Dobrze znaliście ten widok. Emisum... Był zdecydowanie przedstawicielem marine.
Avatar użytkownika

Mativane
 
Posty: 57
Dołączył(a): 9 mar 2014, o 21:32
Załoga: Piraci Duszy
Sojusz: Sojusz Dusz

Re: Pływająca Restauracja Baratie - temat ogólny

Postprzez Kin Mato » 11 wrz 2017, o 23:52

Wszyscy zamówili piwo, ale raczej jakieś lekkie, mało procentów, zwłaszcza Samui, która nie chciała żeby zatrzymali ją na morzu z paroma promilami za kierownicą.
Załoganci złożyli swoje zamówienia i kiedy kelner odszedł, okazało się, że ktoś siedzi przy ich stole. Danang wzdrygnął się, gdy go zauważył, a cała reszta załogi też była trochę zaskoczona pojawieniem się nieznajomego. Kiedy tutaj usiadł? Nieznajomy odbębnił swoją gadkę, a Danang czuł się dosyć niepewnie widząc, że ich nowy znajomy jest marynarzem. Śledzili ich czy co?
Emisum pozostawił trochę dziwne wrażenie na wszystkich dookoła i nikt się przez moment nie odezwał, aż nagle Kin zaśmiał się, rozluźniając trochę atmosferę.
- Jestem Matt Kinter, a to moi przyjaciele, Samantha, Hans i Dan. - Chociaż załoga nie była jakoś bardzo znana na morzu, to lepiej nie wyjawiać prawdziwych imion, zwłaszcza marynarzowi. Nigdy nie wiadomo jak wszystko się może rozkręcić dalej. - I tak, już któryś raz z kolei zatrzymujemy się w Baratie i nigdy nie żałowaliśmy. No może poza Danem, który jest tutaj z nami pierwszy raz. Ale ale! Naprawdę nie zauważyliśmy, kiedy się pan pojawił, a myślałem że raczej czujny jestem, co się dookoła dzieję, haha! Chyba nie jest pan jakimś... - Kin Matt Kinter przyjrzał się strojowi Emisuma - Ah, jest pan Marynarzem, tak?
Udawanie głupka mogło tutaj zdać egzamin, ale co najważniejsze, trzeba było się komfortowo czuć w obecności nieznajomego, żeby nie stwarzać żadnych podejrzeń. Tylko Danang sobie z tym nie bardzo radził, ale Hissho zaraz dodał: - Widzisz jaki Dan jest oszołomiony, skradanie się do innych może być niezłą zabawą, ale nie dla każdego.
Danang próbował się powoli oswoić z nieznajomym Marynarzem i powoli ogarnął się i się poprawił, żeby normalnie wyglądać przy stole.
- Miło poznać. - powiedział znacznie spokojniej.
Avatar użytkownika

Kin Mato
 
Posty: 80
Dołączył(a): 30 lis 2013, o 15:07
Załoga: Załoga Kina Mato
Sojusz: Rebelianci

Re: Pływająca Restauracja Baratie - temat ogólny

Postprzez Mativane » 12 wrz 2017, o 14:00

Mistrz Gry
Nieznajomy postanowił nie odnosić się ani do pytania o jego przynależność do marine, które zresztą było raczej retoryczne, ani też do waszych uwag o skradaniu.
- Taaa... - mruknął jakby coś mu w tej historyjce nie pasowało, jednak nie zgłaszał sprzeciwów - Rozumiem. Bo widzicie, to miejsce naprawdę jest świetne. Nic dziwnego że będąc tu raz, wpadacie częściej.

Tutaj dialog przerwał kelner, który podszedł cicho i położył na stole przed każdym z waszej załogi po jednym kuflu piwa kremowego.
- Dla mnie to samo - powiedział Emisum. Na te słowa kelner lekko skinął głową, jakby w zdziwieniu, ale odrzekł tylko:
- Oczywiście
I znów zniknął.
- No, o czym to ja, panie Matt Kinter, mówiłem? - mężczyzna zmrużył oczy, przyglądając się Kinowi - Aaaaaa, no tak. To miejsce jest wspaniałe! Ale. Zawsze jest jakieś aleee, czyż nie? To udogodnienie dla uczciwych podróżników i marynarzy, móc zjeść w trakcie rejsu i w ogóle... Jednak czy nie uważacie że najbardziej na tym korzystają piraci i inne takie szumowiny? Możliwość zjedzenia czegoś dobrego, okradnięcia paru bogaczy na wczasach i perspektywa błyskawicznej ewakuacji i to w stronę dowolnego z 360 azymutów? Bez zawijania do portu, bez posterunku marynarki w okolicy. Tak, Baratie często jest świadkiem bójek, kradzieży i awantur. To największy problem tego miejsca, tak uważam. Niebezpieczni ludzie, wychodzący ze swoich statków uzbrojeni w niebezpieczną broń.

Marynarz trącił koniuszkami placów szablę zawieszoną przy boku Dananga. Głową kiwnął zaś w stronę katan Kina.
- Słuchajcie chłopaki i ty, piękna damo - powiedział, odwracając swój wzrok prosto na waszego medyka - Bądźmy szczerzy. Po co wam tu ta broń, co?
Avatar użytkownika

Mativane
 
Posty: 57
Dołączył(a): 9 mar 2014, o 21:32
Załoga: Piraci Duszy
Sojusz: Sojusz Dusz

Re: Pływająca Restauracja Baratie - temat ogólny

Postprzez Kin Mato » 12 wrz 2017, o 14:39

Myśli, czy może nawet i intencje Emisuma zdawały się coraz bardziej zarysowywać. Nie dosiadł się żeby miło pogadać tylko zwrócił uwagę na broń załogantów.
- Nie tylko na Baratie. Na East Blue są dziesiątki czy może nawet i setki baz Marynarzy, ale Baratie nie jest jedynym miejscem oddalonym od ochrony Marynarzy. Zdarzało mi się spotkać z wyspami zniszczonymi przez piratów z powodu braku ingerencji Marynarzy i często to nawet bez żadnego wsparcia później. - Kin zaczął już mówić znacznie poważniej. - Baratie to ma bliżej pobliskie bazy Marynarki niż parę innych wysp na naszym morzu.

Zaraz potem mężczyzna zwrócił uwagę na broń, którą rebelianci mieli przy sobie.
- Przecież sam pan to powiedział. Takie miejsce jak to tutaj jest niebezpieczne z powodu piratów i innych niebezpiecznych ludzi. - Zaczął. - Wszystko co mamy przy sobie, mamy jedynie dla naszej własnej samoobrony. Czy może nawet do pomocy innym, gdy taki niebezpieczny człowiek ruszy do ataku. Nie żeby odgrywać jakiegoś bohatera, ale jak to mówią, "najpierw oni, potem my", prawda?

Kin wziął mały łyk piwa, trzeba mimo wszystko zostawić sobie większość na później, kiedy jedzenie się pojawi i rozłożył się na swoim siedzeniu.

- Jeśli pan ocenia ludzi po broni którą ze sobą noszą, czemu by nie patrzeć krzywym okiem na wszystkich, którzy wyglądają na silnych, czy może wytrenowanych w jakiś sztukach walki? Tacy też się zdarzają, a nie muszą mieć przy sobie żadnej broni. - dodała Samui, a Hissho tylko uśmiechnął się i pomachał do Emisuma, jako że to o niego tutaj chodziło. Może i miał przy sobie schowany kastet, ale to nie było tak że był on niezbędny w jego stylu walki.
Avatar użytkownika

Kin Mato
 
Posty: 80
Dołączył(a): 30 lis 2013, o 15:07
Załoga: Załoga Kina Mato
Sojusz: Rebelianci

Następna strona

Powrót do Pływająca Restauracja Baratie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron