Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Loguetown - temat ogólny

Miasto-wyspa - to określenie chyba najtrafniej opisuje miejsce, do którego zmierza piracka śmietanka East Blue. Metropolia Loguetown, czyli chyba najbardziej znane miejsce Wschodniego Oceanu zajmuje niemal całą powierzchnię wyspy, na której została zbudowana.
Czytaj dalej...

Re: Loguetown - temat ogólny

Postprzez Mativane » 3 paź 2016, o 22:23

- Yy-hm - mruknął Dankan. Każdy organ jego ciała krzyczał i płonął w wulkanie nadziei. Z drugiej jednak strony instynkt i rozum niczym tama powstrzymywała gorącą lawę jego uczuć. To mogła być pułapka. Spokojnie. Spokojnie. SPOKOJNIE, KURDE BELE! CZY TO WŁAŚNIE BYŁ PINAKID!? KAPITAN ŻYJE!? ... Spokojnie. Spokojnie...

Czerwonowłosy wyglądał jakby chciał wybiec z domu, jednak zamiast tego spokojnie otworzył drzwi, kiwnął głową porozumiewawczo do Rema i zamknął drzwi ze spokojem. Dopiero teraz, kiedy był już na dworzu i wynalazca go nie widział, rzucił się przed siebie. Widział w którą stronę odszedł gość, więc sam ruszył w przeciwną stronę i jak na skrzydłach przeleciał przez kolejne alejki, robiąc wielką pętle i końcowo znadując się naprzeciw Pinakida.

. . .

Pinakid zaś nieświadomy działań Dankana zrezygnowany snął przed siebie. Zastanawiał się czy Rem naprawdę coś ukrywał czy nie. Udowadnianie że jest się sobą wydało się młodemu kapitanowi tak głupie że jakoś nie miał siły by kłócić się z wynalazcą... Ale może powinien się jakoś bardziej postarać? Hmm ciężka sprawa. Nie można przecież liczyć że jego załoganci sami na niego wpadną na środku uli... DANKAN!?

...

Dankanowi udało się wybiec na przeciw Pinakida, gdzie znacząco zwolnił, właściwie to zaczął iść jak zwyczajny przechodzeń. Serce waliło mu jak młot... Co się teraz wydarzy? Nawigator wlepiał swój wzrok w Pinakida, jakby chciał go nim przewiercić. Kapitan odwzajemnił to niesamowite spojrzenie.
- P... Przepraszam, czy my się znamy? Wyglądasz jak mój przyjaciel... - wydukał Pinakid, nie mogąc uwierzyć że właśnie spotkał swojego nawigatora w tak przypadkowych okolicznościach. Po prostu go zmroziło, kiedy stał na przeciw niego. Nie wiedział co powiedzieć - D.. Dankan?

- Pinakid...? - w oczach Dankana zebrały się łzy... Jednak wewnętrzna tama jeszcze nie mogła puścić.. Jeszcze nie... Jakś ostatni test... Test...- Ulubione warzywo Bizelii?
- ...Groszek


BUM! Tama właśnie pękła z głośnym trzaskiem. Lawa rozlała się po całej duszy Dankana. Łzy ciekły strugami po policzkach. Chłopak rzucił się na kolana, już nawet nie zbaczając na to jak głośny i zwracający uwagę się stał. To się nie liczyło. Nic się nie liczyło. Zdarzył się cud. Powrócił lider.
- Ja... My... Ja... Przepraszam że cię nie uratowaliśmy... - łzy wpływały mu wręcz do ust, co utrudniało zrozumienie jego słów - Myślałem że nie żyjesz! Zostawiliśmy cię! Przepraszam! Tak bardzo mi cię brakowało! Brakuje mi wszystkich! Ja.. Tak...

Lód okalający duszę Pinakida, stworzony przez szok jakiego doznał chłopak widząc swojego współtowarzysza, nagle się przełamał. Zastąpiło go ciepło. Ciepło domowego ogniska.
- Nie krzycz tak - powiedział, chwytając Dankana i obejmując go, klepiąc przy tym po ramieniu w geście przyjaźni - Wszędzie was szukałem. Jak dobrze że cię odnalazłem.

Obaj mężczyźni trwali chwilę w niemym uścisku. W końcu Pinakid wyprostował się:
- Chodźmy stąd, zanim przyciągniemy zbytnią uwagę
Dankan kiwnął głową, zawstydzony teraz swoimi wcześniejszymi łzami. Przecież takie coś to pasuje do bab a nie do dzielnych wojowników! Co się z nim dzieje! Pinakid ma rację, muszą się udać w przestronne miejsce, porozmawiać. Pinakid... Pinakid ma rację... Ktoś znowu ma plan... Ktoś czuwa nad jego poczynaniami, ktoś się o niego troszczy...! Tak mu brakowało przyjaciela!

Dankan, z kolejną falą łez pod oczami, wskazał dom Rema.
- Mieszkam u Rema, choć - wyburknął, czerwony prawie tak jak jego włosy
WIĘC JEDNAK! - ta myśl przeszyła głowę Pinakida jak strzała, kiedy oboje cofnęli się do wynalazcy.
Avatar użytkownika

Mativane
 
Posty: 57
Dołączył(a): 9 mar 2014, o 21:32
Załoga: Piraci Duszy
Sojusz: Sojusz Dusz

Re: Loguetown - temat ogólny

Postprzez Kin Mato » 7 paź 2016, o 00:43

Gejm Majster
Jak się okazało, Dankan i Pinakid w końcu spotkali się i nawet więcej - rozpoznali. Wielkie spotkanie dwóch bliskich przyjaciół po długim czasie musiało być czymś pięknym... Cóż, przynajmniej dla nich. Ludzie na ulicy dookoła nich raczej po prostu ignorowali nieznajomych, niech się wydurniają jak chcą. Chociaż lepiej nie przesadzać zanim ktoś oskarży ich o okazywanie czułości w miejscach publicznych a jacyś marynarze prawdopodobnie znajdą jeszcze parę innych wykroczeń na ich koncie. Co jak co, Pinakid przewidział ten czarny scenariusz i razem z Dankanem postanowili ruszyć w kierunku domu Rema. Dobrze, bo już rany krytyczne leciały.

Dwójka wróciła do domu, w którym była chwilę temu, gdzie spotkali Rema, jak wcześniej. Widząc dwójkę razem, powiedział rozwalony na sofie: - A więc jednak, co? Tylko powiedz że zadałeś mu jakieś trudne pytania na potwierdzenie. No niby twarz raczej wszystko potwierdza ale jednak.
Avatar użytkownika

Kin Mato
 
Posty: 80
Dołączył(a): 30 lis 2013, o 15:07
Załoga: Załoga Kina Mato
Sojusz: Rebelianci

Re: Loguetown - temat ogólny

Postprzez Mativane » 14 paź 2016, o 19:45

Przyjaciele zasiedli na innych wygodnych sprzętach domowych w salonie Rema, nieco się odprężając, bezpieczni od wzorku gapiów.
- Tak tak zadałem - powiedział Dankan właściwie nie słuchając co mówi Rem. To była odpowiedz jaką rzuca nastolatek kiedy mama pyta go o pracę domową. "Tak tak mamo, daj mi spokój". Teraz takie rzeczy jak zdrowy rozsądek nie grały roli.
Pinakid zaś pozostawał jednak przy zdrowym rozsądku, niemniej on nie musiał zastanawiać się czy ktoś się za kogoś nie podszywa, bo znał prawdę. Był sobą.

- A więc jednak, co? - przepapugował za Remem - Jakbyś nie mógł od razu powiedzieć co i jak. Rany rany, tyle z wami kłopotów. To co, gdzie jest Glaros i Bizelia? Chowają się po szafkach i komodach?

Na to pytanie Dankan spojrzał w bok wymijająco, pozwalając Remowi mówiąc. Jego wzrok wydawał się raczej smutny i mglisty, co nie uszło uwadze Władcy Dusz. Kapitan jednak postanowił poczekać na odpowiedź któregoś z mężczyzn, a że czerwonowłosy milczał to może wynalazca chociaż mu odpowie na to - jakby nie patrzeć - dość podstawowe pytanie. Jeden jest, to już dużo, ale dwoje jeszcze czeka.
Avatar użytkownika

Mativane
 
Posty: 57
Dołączył(a): 9 mar 2014, o 21:32
Załoga: Piraci Duszy
Sojusz: Sojusz Dusz

Re: Loguetown - temat ogólny

Postprzez Kin Mato » 15 paź 2016, o 14:41

Gejm Majster
- Nie ma ich. - krótko odpowiedział Rem - Nie na Loguetown. Sam Glaros opuścił wyspę razem z załogą Hikaru bez pytania, bez pożegnania, niestety musiał działać szybko i cóż, udało mu się to. Marynarze nic mu nie zrobili. Tymczasem on albo nie mógł, albo nie chciał tutaj wrócić. Coś mogło zatrzymać całą trójkę, a może wrócili do domu, opcji jest sporo. Tymczasem Bizelia bardzo niedawno odpłynęła w kierunku waszej wyspy rodzinnej. To było kiedy okazało się, że umarłeś. Na ten moment wyraźnie widzimy że gazeta była w błędzie, ale jednak. Ta informacja wszystkich nas przybiła. Bizelia jest we własnym domu, podczas gdy sam Glaros może być w tym momencie nawet i na Grand Line.
Avatar użytkownika

Kin Mato
 
Posty: 80
Dołączył(a): 30 lis 2013, o 15:07
Załoga: Załoga Kina Mato
Sojusz: Rebelianci

Re: Loguetown - temat ogólny

Postprzez Mativane » 7 wrz 2017, o 23:12

Grupa bohaterów zrobiła to, co zrobić musiała - przeczekała do nocy, ładnie się pożegnała z Remem i ruszyła by okraść pierwszy lepszy kuter rybacki czy inną większą łódkę z portu. Nic wielkiego, żadnych pojazdów marynarki, zwykłą trzy osobówkę przywiązaną jakąś liną gdzieś z boku portu. Taka kradzież nie powinna być jakaś super trudna, prawda? Od Rema biorą jeszcze jakiś podstawowy prowiant i tak oto są gotowi by wyruszyć ku jedynym koordynatom jakie posiadali - czyli z powrotem na Syrup, wioskę z której pochodzili. Według słów ich przyjaciela bowiem, to właśnie tam znajduje się Bizelia... A kto wie, może nawet i Glaros!

Jak tylko znajdą się na wymarzonej łódce marzeń, odcinają liny i migiem wypływają z portu zanim im ktoś nagada że nie wolno kraść. ŻYCIE PIRATÓW.

/uciekam z tego martwego wątku
Avatar użytkownika

Mativane
 
Posty: 57
Dołączył(a): 9 mar 2014, o 21:32
Załoga: Piraci Duszy
Sojusz: Sojusz Dusz

Re: Loguetown - temat ogólny

Postprzez Kin Mato » 9 wrz 2017, o 12:51

Gejm Mejster kończy tą bardzo krótką i szybką przygodę
Jedna druga załogi Piratów Duszy finalnie opuściła Loguetown. Wielki powrót Pinakida w końcu przywrócił wiarę Dankana w powrót do przygód, a niedługo może i przywróci go całej reszcie! Zanim to jednak nastąpi, muszą oni odnaleźć i Bizelię i Glarosa - w tym momencie kierując się na Gecko gdzie pierwsza z dwójki miała się znajdować.

By dotrzeć na swoją rodzinną wyspę, dwójka ukradła mały stateczek, który im się akurat nawinął. Wyglądał dosyć biednie i zdawało się że nawet sam właściciel go opuścił. Burta była w paru miejscach przestrzelona nabojami, a także widoczne było parę przecięć w różnych miejscach. Cóż, szału nie ma, ale pływa. Dwójka wykorzystała tą małą łódkę i odpłynęła z Loguetown.
Podsumowanie
+7 EP i +12 000 Beri za dwie walki Dankana.
+10 EP za przygodę.

MG dostaje 3EP i 3000 Beri za 12 postów :3
Avatar użytkownika

Kin Mato
 
Posty: 80
Dołączył(a): 30 lis 2013, o 15:07
Załoga: Załoga Kina Mato
Sojusz: Rebelianci

Poprzednia strona

Powrót do Loguetown

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron